W maju mniejsza ilość jachtów na jeziorach; sprzyja amatorom ciszy i kontemplacji przyrody, jeszcze nie zagłusza jej letni harmider...
Maj to dla żeglarza doskonały miesiąc, by rozpocząć sezon i spędzić choć krótki czas na Mazurach pod żaglami. Mimo, że woda jest na ogół jeszcze zimna, a jeziora dopiero się budzą z poza sezonowego letargu. Łatwiej i taniej można wypożyczyć jachty, a dużo mniejsza ich ilość pływająca już po jeziorach jest szczególnie kusząca dla amatorów spokoju i kontemplacji przyrody. Nie zagłusza jej nasilony w lecie harmider w portach. Jest też jeszcze czysto w miejscach biwakowania na dziko...
Na ten majowy czas pod żaglami - skrzyknęliśmy się o tyle łatwo, że spora część z nas, od dawna – jak co roku tej przygody oczekiwała. Łodzie wypożyczyliśmy w Węgorzewie, , gdzie dotarliśmy na różne sposoby m.in. dojeżdżając, wiele godzin, z wieloma przygodami, pociągiem. Do późnej nocy uczestniczyliśmy jeszcze w odbywającym się tu koncercie szantowym...
Następnego dnia, podekscytowani wydostaliśmy się na Mamry. Wiało tylko trochę. Postanowiliśmy uatrakcyjnić wyprawę zwiedzaniem niemieckich bunkrów w Wielkim Lesie i potężnych śluz niedokończonego Kanału Mazurskiego. Oczywiście przy okazji wykorzystując przygotowane dla turystów atrakcje: obserwując okolice z wieży widokowej, zjeżdżając na linach m.in. do wody i pokonując most linowy...
Krążąc po jeziorze, przy słabym wietrze, na miejsce do zacumowania na noc, wybraliśmy znany nam port w Kietlicach. Wieczór spędziliśmy przy ognisku. Następnego dnia znów cieszyliśmy się z pływania na Mamrach pod żaglami, ale jeden z jachtów miał awarię miecza i musiał wracać na silniku. Jednak nie popsuło to zbyt humorów załodze ...
(na podstawie relacji ucz. – JS)