Padalec, zachwycający swą perłowo lśniącą skórą, zanurkował między zeszłoroczne liście i zniknął nam z oczu....
.JPG) |
tu wiele można było podejrzeć |
|
.JPG) |
podglądamy stary dziuplasty dąb... |
|
.JPG) |
podglądanie tego co "piszczy w trawie"... |
|
Wycieczki z foto- polowaniem należy do najbardziej fascynujących form proponowanych przez „Leśną Szkołę”. „Podejrzana Natura” to nazwa jednego z naszych ulubionych programów telewizyjnych przedstawiających życie przyrodnicze naszej planety. Nasza ciekawość i związane z nią „podglądanie” nie jest tak „podejrzane”, jak warta potępienia, ale dość nagminna, ludzka słabość. Nie służy bowiem wykrywaniu tych ludzkich zachowań, które powinny być ukryte przed innymi. Jego zakres dotyczy przyrody, która nie ma poczucia wstydu i raczej nie musi niczego ukrywać... J
.JPG) |
przeprawa na bosaka |
|
.JPG) |
niezwykłe kształty huby |
|
.JPG) |
przekraczanie "Fidestki" |
|
Nasza „podejrzana” wycieczka w skromnym, ale doborowym, składzie odbyła się na uroczyskach Fidestu. By podglądać przyrodę zagłębiliśmy się w las w okolicach dawnej leśniczówki Giziewiczka. Po odwiedzeniu starego, już dziuplastego dębu; zwanego „Dębem Baczyńskiego” i znajdujących się za nim bagien, mieliśmy zanurzyć się w najbardziej niedostępną część uroczyska, by mieć okazję do sfotografowania, pewnie tam ukrytych: większych zwierząt. Niestety wszystkie, prowadzące w tamtym kierunku ścieżki, znajdowały się pod wodą... Ograniczyliśmy się do poruszania się wzdłuż jej zasięgu. Tu też nie brakowało ciekawostek. Fotografowaliśmy; grubego trzmiela, motyle, malutkie i większe żaby. Udało się nam zauważyć prześlizgującego się w trawie padalca i znaleźć skorupkę dużego białego jajka. Zainteresowały nas paprocie rosnące u stóp drzew, mchy, zioła i mdło pachnące kwiatki... Trochę dokuczały nam komary i meszki, więc wyjechaliśmy z cienia, na teren bardziej odkryty, nasłoneczniony, by „podejrzeć” jaszczurki...
.JPG) |
kijanki żaby moczarowej |
|
.JPG) |
"podejrzana" skorupka |
|
.JPG) |
przeglądanie "fotograficznych trofeów" |
|
Drogą prowadzącą pod wysokim napięciem dotarliśmy w inną część uroczyska, gdzie po ukryciu rowerów, zdjęliśmy buty i po przekroczeniu, odgradzającego nas od dalszej penetracji; zimnego, pełnego żab, cieku wodnego, weszliśmy na jedną, z otoczonych bagnistym olsem, wysp mineralnych, porośniętych sosnowym lasem. Nie brakowało tu śladów dzików, tropów lisa, a nawet szerokich odcisków nóg potężnego łosia. Przeciskając się wąskimi ścieżkami zwierząt, trudno było zachować ciszę i pewnie, dlatego, oprócz tajemniczo wyglądających zakątków nie udało się nam „podejrzeć” żadnego „zwierza”. Oczywiście oprócz wielkiej ilości żab. Wróciliśmy na drogę i podjechaliśmy w jeszcze inną część Fidestu...
...dotarliśmy do zwalonego dębu, gdzie zainteresowały nas, niezwykłe w formie, huby. Potem udało się nam złapać, by dokładniej mu się przyjrzeć – padalca. Zachwycał swą perłowo lśniącą skórą, ale nie był zachwycony niewolą. Wiercił się. Trudno było go fotografować. Wypuszczony - zanurkował między zeszłoroczne liście i zniknął nam z oczu. Zachęceni spotkaniem z tą beznogą jaszczurką wydłużyliśmy wycieczkę, by jeszcze „podejrzeć” gniazdo czarnego bociana. Udało się nam nawet zobaczyć jego start z gniazda, ale nie chcąc, w żadnym wypadku, niepokoić tego bardzo rzadkiego ptaka, po cichu opuściliśmy nasz punkt obserwacyjny. Mieliśmy też pewną nadzieję na spotkanie z żurawiami, ale to się nam nie spełniło...
Zmęczeni jazdą błotnistą drogą dotarliśmy na równie błotnisty trakt, prowadzący w stronę Skuszewa i kilka razy się zatrzymując, by jeszcze coś ciekawego „podejrzeć” dotarliśmy do Wyszkowa... Jurek Sitek
.JPG) |
z góry można więcej "podejrzeć" |
|
.JPG) |
Kinga ogląda padalca |
|
.JPG) |
na złamane drzewo... |
|